Status update: już chyba -21🤔
(po wschodzie słońca)
Status update: już chyba -21🤔
(po wschodzie słońca)
@m0bi Skuteczne paleni drewnem to nie tak, że biorę piłę/siekierę i idę w las, żeby zaraz do pieca dołożyć. Świeże (choćby zimą i martwe) jest zbyt wilgotne, co oznacza narzut paliwa/energii na odparowanie wody, zanim się dom ogrzeje, oraz więcej osadu/kreozotu w kominie (no good).
Wszystkie lowtekowe rozwiązania wymagają planowania i proaktywnego podejścia. Idealny opał został pocięty i porąbany dwa lata wcześniej, przechowywany w drewutni lub przy ścianie chaty pod okapem (dodatkowa izolacja cieplna).
Do tego dochodzi dobór gatunków drewna oraz oczywiście sposób palenia (wsadowo najbardziej lubię palenie od góry.
Tak tak, to chyba pierwsze informacje jakie sąsiedzi ze wsi mi przekazali. Osobiście bardzo dobrze pali mi się czeremchą, którą tutaj nazywa się "chwastem".
Status update: prąd wrócił.
Za to termometr na zewnątrz (analogowy) pokazuje -19 stopni.
Najs ;)
Status update: już chyba -21🤔
(po wschodzie słońca)
Status update: przeżyłem tę noc 😉
Temperatura w pokoju nie spadła poniżej 18 stopni.
Poszło sporo drewna :/
Prąd padał łącznie pięć razy na krótsze (10 minut) i dłuższe (30 minut) okresy.
Zrobiłem pomidorówkę z ryżem 🧑🍳 żeby zagrzać trochę w kuchni.
Woda nadal zamarznięta :/
Pisałem coś o wschodzie słońca?
Tak wyglądał na wsi w #Polesie
@m0bi dlatego też oprócz pompy ciepła będę mieć kozę na drewno :)
No, powiem ci, mieć coś awaryjnego, kozę, czy piec ceglany co długo się nagrzewa ale i długo trzyma, czy uprawiać dywersyfikację paliw, to naprawdę spokój na duszy.
Zawsze ogrzejesz, zawsze ugotujesz jedzenie, drewno się nigdy nie skończy. W razie W bierzesz piłę/siekierę i idziesz po paliwo ;)
@m0bi @stfn koza to naprawdę dobre rozwiązanie. Moi rodzice przeprowadzili się 6 lat temu na wieś i po dwóch latach różnych rozwiązań w tym fotowoltaiki zrobili sobie nowoczesną kozę. Mówię nowoczesną bo zbudowali sobie po prostu zewnętrzny komin a koza jest jak koza. Od lokalnego dystrybutora kupują drewno na metr który jest odpadem i składują ją przez większość lata. I z wielką przykrością stwierdzam, że prawdą jest to, iż jest to najtańszy i najszybszy sposób ogrzewania pomieszczenia.
Trzeba też przyznać, że mają mały domek drewniany i wystarczy napalić w jednym pomieszczeniu by było ciepło w większości pomieszczeń. Ale gdyby nie koza, to na jurze jest w tej chwili minus 15 stopni, i nie byłoby tak kolorowo. już nie wspominam o kataklizmach związane z którąś tam z zim która wyłączyła prąd na 5 dni.
@m0bi Elegancko 👍 To ja wrzucę sprawdzony szwedzki patent, bo może nie każdy wie / zna. Mając piec ręczny na drewno, a chcąc: 1) Przejść z palenia biomasy rosnącej X-dziesiąt lat na jednoroczną 2) uniezależnić się w stopniu znacznym od "podkładania do pieca" 3) co za tym idzie przesypiać noc i nie budzić się w +16C tylko w wybranej temperaturze 4) jeszcze być może oszczędzić (zależy po ile masz drewno) -> to polecam palniki do owsa/ziaren zbóż. Można je zwykle wstawić w drzwiczki starego pieca.
@m0bi Patent nie tak dobry jak pompy ciepła itd, ale nie wymagający inwestycji czasem równej budowie nowego domu -tylko kilku tysiaków zdajesię na palnik Pozostajemy przy paliwie neutralnym jeśli chodzi o gazy cieplarniane ( CO2e ), w miarę wygodnym (samo się podaje, ale jest objętościowo dużo lekkiego popiołu do wygarniania ok 2x na dobę), lepiej się spala (nadmuch itd) - mniej dymu, no i na dzień dzisiejszy 1 tona owsa = podobno 400zł. 1,5 tony = 600zł = opałowo 1tona najlepszego węgla 26MJ/kg
Super patent, pewnie z owsem by tutaj nie było problemu. Ja co prawda nie mam gdzie w mojej chatynce wstawić czegoś takiego jak piec co, ani za bardzo jak zrobić centralne ogrzewanie. No i nie wiem, ile czasu tu spędzę, to wynajęty drewniany domek. Ciągnie mnie dalej od asfaltu, w las. W podobne miejsce, w jakim mieszkałem jak przyjechałem na Polesie, na terenie Poleskiego Parku Narodowego. To jest dopiero odskok od cywilizacji, najbliższy sąsiad kilkaset metrów ;)
Wiesz, w zeszłym roku mrozów takich, że trzeba było wstawać dokładać było chyba dwa tygodnie. W tym roku chyba będzie więcej, może miesiąc?
Jestem w stanie to przetrzymać.
@m0bi szczerze to u nas w korytarzu stoi lodówka i dogrzewa ja gdy temperatura spadnie do 8 olejowy grzejnik. Do grzeje do 11 czy cos to przestaje grzać (smart gniazdko bo termostatowi w grzejniku nie ufam).
Jak ja tam byłem to były parostopniowe mrozy. Teraz rodzina mnie zastąpiła i bylo -18 nocą. Może lepiej było by jedzenie wynieść gdzieś do gospodarczego bo lodówka w zasadzie nie powinna pracować poniżej +10 chyba że specjalna na niskie temperatury.
No i tak gdy zabraknie ludzi do pilnowania to też będzie problem przy mrozach z zamarzanie wody i wszystkimi kwiatkami w domu. Ale na razie dajemy radę
O rany 😊 Dzięki za info 👍
@m0bi
Ciężko tam u ciebie. Kiedys przez miesiac żyłem w warunkach gdzie temp. oscylowała w granicach 12-15C i nijak nie szlo jej poprawić, ale za to mialem dwa pieski jako termofory.
@m0bi To nie są zabawy dla cieniasów to polesie 😩
Jak ktoś ma "normalny" dom z wszelkimi szykanami typu centralne itd. to na nim ta noc pewnie nie zrobiła wrażenia. To ja, "miastowy" wieśniak, niedouczony prawideł sztuki wiejskiej, w drewnianej chatynce "walczę" 😉
Ludzie tu normalnie żyją, mają auta itd. Nie musza jak ja rowerkiem na zakupy. Tak se wybrałem, tak se pościeliłem, to tak se mam 🤷♂️
@m0bi ale survival. Współczuję tych mrozów.
@m0bi trzymaj się ciepło, niezła szkoła przeżycia!
@m0bi trzymaj się 🙂
przy mrozach są piękne zachody i wschody
W ogóle mam takie przemyślenie o życiu, ostatnio.
Że w zasadzie to sprowadza się do dostarczenia organizmowi ciepła, pożywienia i snu.
I mózgowi jakiegoś fajnego zajęcia, żeby nie przeszkadzał organizmowi w tym pierwszym 🤔
@m0bi I to są dobre myśli
@m0bi w Australii lato jest i kangury, można obserwować :-)
Obserwacja jest fajna, ale mój mózg bawi się najlepiej gdy robi rzeczy, wywiera wpływ na rzeczywistość, trochę popsutą ostatnio.
Nawet jeśli ten wpływ jest niewielki.
"Robim co możem", jak mawia mój przyjaciel 😉
@m0bi taki współczesny rycerz? :-)
@m0bi Tak, piec kaflowy to ostatnia linia obrony przed mrozem w domu na wsi. Dziwi mnie, że wielu ludzi je rozebrało. U mnie wciąż są i już nie raz mnie uratowały.
No właśnie ci co rozebrali to teraz często żałują.
Bo, jak to mówią, drewno w lesie zawsze będzie. Ogrzejesz się, na kuchni wodę zagotujesz, przygotujesz jedzenia. Podstawa.